Zakładki:
Ważne.
czwartek, 16 lutego 2012
SYLWIA I WRÓŻKA.

Na swojej drodze skacowana Sylwia po raz kolejny spotkała wróżkę, która pozbawiła ją trzydziestu złotych i wywróżyła świetlaną przyszłość.

-To nie może tak być, żebyś codziennie wracała po nocy do domu zalana w trupa!- krzyczała od 9 rano Sylwusiowa mama.

Sylwia wiedziała o tym doskonale. Każda część jej ciała odczuwała skutki ubiegłych nocy. Zapomniała, że miała pójść z mamą na miasto. Zdawała sobie sprawę z tego, jakie piekło czeka ją gdy powie, że nie jest w stanie wyjść. Wykąpała się i poszła.

-Dzień dobry, w czym  mogę paniom pomóc?- spytała ze sztucznym uśmiechem sprzedawczyni.

-Potrzebuję walizki- rzekła Sylwia po czym zostało jej zaprezentowane kilkanaście walizek.

-To ja sobie usiądę- powiedziała skacowana i pieprznęła się na kanapie dalej obserwując ten spektakl. 

-A może ta różowa?

-Nie dość, że wyglądam jak cipa to jeszcze z różową walizką mam chodzić?

-A może tamta beżowa z wzorkami?

-Pedalska. Tamta ze srebra mi się podoba, ile kosztuje?

-1000 złotych- powiedziała uradowana sprzedawczyni pokazując ją ze wszystkich stron.

-Chuj tam, zawsze miałam mentalność bogaczki- powiedziała po cichu.

-Sylwia!

-Przepraszam. Są większe?

-Nie ma.

-Dużej potrzebuję. Takiej wielkiej na masę.

-To takie tu są największe.

-Nie ma jakiejś nie różowej?

-Grafitowa jest. Mogę z magazynu granatową przynieść.

-Kij z granatową, grafitowa jest spoko, zapakuje ją pani i spadamy.

Poszła więc Sylwia do domu zostawiając mamę na mieście samą, pierwszy raz nie miała ochoty łazić po sklepach. Niesie sobie tą walizkę, gdy nagle pewna stara cyganka przemawia do niej:

-Dobre masz serduszko dziecinko, ukrywasz je będąc zimną i obojętną, a tak naprawdę bardzo wszystko przeżywasz. 

-O ja jebię, mogłaby pani powtórzyć to przy moich znajomych? Bo w życiu w to nie uwierzą.

-Świetlana przyszłość cię czeka, zrobisz ogromną karierę.

-Wiem, wiem- powiedziała Sylwia i chciała odejść.

-Mogę powróżyć z ręki za 50 złotych.

-Dam dwie dychy a jak nie to na razie.

-Twardy charakter masz, może być.

Patrzy się na Sylwii rękę i mówi:

-Masz bardzo długą linię finansową i inteligencji. 

-Jakbym miała taką długą linię inteligencji jak mi pani próbuje wcisnąć to bym teraz z panią nie stała i nie rozmawiała.

-Karierę zrobisz, będziesz sławna i bogata. Linię życia masz krótką, przeżyjesz jakieś 65 lat.

-Lepsze to niż zapieprzanie do 75 roku życia do emerytury. A co w miłości?

-Kręcą się wokół ciebie chłopcy, kilku cię kocha.

-Super, a ten co ja go kocham mnie kocha?

-20 złotych.

-No kurwa, dycha!

-Dobra, dawaj. Nie, nie kocha cię, bardzo cię lubi szanuje, bardzo mu się podobasz, ale cię nie kocha.

-No kurwa, mogłaby pani lepsze bajery zapuszczać jak pani płacę.

-Pierwszy twój mąż umrze…

-Tak, wiem. Po pięciu latach naszego małżeństwa i to będzie moja jedyna prawdziwa miłość.

-Skąd wiesz?

-Już mi kiedyś wróżyli z ręki.

-Będziesz miała kilku mężów, 6-8.

-Super, to będę miała rozjechaną cipę po takiej liczbie. A dzieci?

-Samych synów będziesz miała.

-Mam nadzieję, że z jednego ojca?

-Tak.

-A córkę jakąś?

-Nie.

-Kurwa mać- pomyślała Sylwia. Każdemu trzeba będzie kupić bluzy Prosto, jakieś czarne i srebrne BMW, drogie gadżety, dawać dużo pieniędzy na podrywanie dupeczek. O ja jebie, jak dobrze, że będę bogata.

-A może coś więcej na temat tej mojej jedynej prawdziwej miłości?

-Znasz go już.

-Znam?

-20 złotych.

-A w dupie to mam, do widzenia!- powiedziała Sylwia i poszła klnąc na swoją głupotę.

 

Przecież 30 złotych to gramik.  ;<

środa, 15 lutego 2012
SYLWIA A POBIERACZEK.PL PART 2

Obserwuję wnikliwie statystyki i w związku z ich rosnącą tendencją czuję się zobowiązana, żeby Was ostrzec. Jednocześnie jest to najpiękniejsza walentynka jaką kiedykolwiek napisałam.

W Internecie krążą linki do pobierania moich tekstów, które przekierowują do strony pobieraczka. Oczywiście zobaczycie komunikat, że aby je pobrać musicie być zalogowani, rejestracja jest darmowa, zajmie zaledwie 20 sekund a samo pobieranie również jest DARMOWE. Jest to kolejne OSZUSTWO. Rejestracja jest równoważna z zakupem rocznego abonamentu na usługi pobieraczka. Screen z jednej ze stron znajduje się poniżej:

dssds



 

 

Portal pobieraczka reklamując się 20 sekundową rejestracją sugeruje wręcz czytelnikowi, żeby nie czytał regulaminu. Zresztą sama szata graficzna przy rejestracji jest bardzo dobrze przemyślana:

 



rejestracja

Każdy z reguły odhacza podpunkt o regulaminie nie czytając go. Zresztą kto by się spodziewał na pierwszy rzut oka, że to takie kurestwo? Sylwia dała się nabrać i co? I pierwszy raz w życiu nazwała sama siebie idiotką. Ogarnęła się, poszła do pana adwokata, poszła do pani rzecznik ochrony praw konsumenta i skonstruowała takie oto pismo:

pismo

Mam świadomość, że jest tych stron więcej, jednakże zostałam poinformowana tylko o czterech. Niestety nie mam na to wpływu. I tak, strasznie wkurwia mnie to, że pobieraczek czerpie korzyści finansowe z moich tekstów, które pisałam z chęci rozrywki a nie zarobku. Mało tego: nawet mnie o tym nie informuje i wyciera sobie gębę moją osobą. Mam nadzieję, że pismo to zakończy definitywnie nasz kontakt.

wtorek, 14 lutego 2012
LUDZIE POTRZEBUJĄ MIŁOŚCI.

Tylko nie ja. Walentynkowa notka inspirowana rozmową ze starym kolegą, który stracił w owym czasie dziewczynę. Upoważniało go to do 2tygodniowej depresji*, w czasie której ignorowałam jego- nazwijmy to z braku lepszego słowa- zaczepki. Faktem jest, że Sylwia najbardziej lubi, kiedy jej koledzy zrywają ze swoimi dziewczynami, są wtedy bardziej rozrywkowi i wymyślają różne pojebane rzeczy. Wtedy się nie nudzi.

Niestety to, co dobre szybko się kończy, dlatego siedziała Sylwia z nim i wysłuchiwała jego żali. Tylko jedno pytanie nasunęło się jej do głowy: po chuj ci dziewczyna- dla pokazania byłej, że masz ją głęboko w piździe, dla zapełnienia wolnego czasu, czy może jebać ci się chce. Przyznam się szczerze, że innych odpowiedzi nie przewidywałam, być może dlatego, że jego odpowiedź była zbyt inteligentna i nigdy bym na nią sama nie wpadła. Niczym maturalny klucz odpowiedzi, według którego tak a nie inaczej powinieneś interpretować teksty. Ten odpowiada, że do miłości. Ja zaś podsumowuję to jednym krótkim, zwięzłym, aczkolwiek rzeczowym zdaniem, niestety bez orzeczenia, brzmiącym 'o kurwa'. Popatrzyłam się na niego i po chwili dodałam: ‘nie skręcaj, przykurwimy z wiadra, bo tak na sucho nie mogę cię słuchać’.

Jakie to romantyczne, mogłabym się wzruszyć gdyby nie to, że zdałam sobie sprawę, że mówił szczerze i jak najbardziej poważnie. Jeszcze bardziej przygnębiło mnie to, jak powiedział, że chciałby żebym była szczęśliwa i uważa, że powinnam przeprosić pewnego tępego chuja za to, że byłam taka wredna. Ja, jak zwykle wiem swoje, nigdy nie przepraszam i nie zamierzam tego robić w najbliższej przyszłości, szczególnie biorąc pod uwagę to, że już go wcale nie lubię. Dodatkowo uważam, że jest brzydki, co przesądza o rozstrzygnięciu tej sprawy, jak i również fakt, że jest na tyle głupi, żeby mi wybaczyć. Ludzie, którzy dają sobą pomiatać są w moich oczach niczym więcej jak zwykłymi szmatami, a szmaty nie chcę mieć.

Trzymałam jego telefon i jak zwykle bawiłam się blokowaniem i odblokowywaniem klawiatury, w końcu Nokie są takie śmieszne, a w moim ówczesnym Sony Ericssonie nie było blokady, więc to chyba nic dziwnego, że się bawiłam. Wtedy odzywa się kolega i mówi 'tylko nie czytaj smsów'. Nawet by mi to przez myśl nie przeszło, bo w końcu swoich własnych wiadomości nie chce mi się czytać, a on bardzo dobrze wie, że wystarczy powiedzieć, żebym czegoś nie robiła, a od razu to zrobię. Taka już moja wredna natura.

Wchodzę w wiadomości, czytam pierwszą z brzegu, co automatycznie zniechęca mnie do przeczytania następnej, odrzucam mu telefon ze wzgardą, pytając czy nie może sobie znaleźć dziewczyny bez problemów, na co on odpowiada śmiechem. W tamtym smsie było w chuj :( - takich minek. Uwielbiam je. Nie możesz sobie znaleźć dziewczyny, która nie będzie zamulała ci pały, wpierdalała smutne minki w połowie każdego zdania, w ogóle nie będzie pierdolonym dzieckiem neostrady? Ja też tak piszę, odpowiada. Wiem, przyzwyczaiłam się, ale to co innego.

Tak, wkurwiają mnie te wszystkie emotikony, toleruję jedynie kilka z nich. Wpierdol mi więcej niż 1 kropkę w smsie, a wkurwisz mnie. Wielokropek jest znakiem interpunkcyjnym, który świadczy o niedokończonej/niewypowiedzianej myśli, a do mnie trzeba pisać rzeczowo, czego ode mnie chcesz, bo mnie to wkurwia. Napisanie więcej niż 1 znaku zapytania na gg, jest karane dożywotnim blokiem. Nienawidzę jak mi te znaki zapytania zapierdalają, zeza można od nich dostać. Wykrzyknik też nie lubię jak mi skacze przed oczami.

To w jaki sposób piszesz, świadczy o Tobie. Dlatego weź znajdź sobie dziewczynę, która nie będzie pierdolonym dzieckiem neostrady albo chociaż taką, która nie byłaby zgwałcona i nie udawała wyjątkowo skrzywdzonej, mówię. Pewnie płakała, bo nie doszła podczas tego seksu-niespodzianki. Albo chociaż taką, która by nie zrzędziła całe życie, że coś ją boli i źle się czuje. Jak tu ruchać takie zdychadło. 'Ale z ciebie suka', odpowiada. Wiem i nie przeszkadza mi to. I tej bandzie pedałów, która się za tobą ugania też nie. Hahahaha. Wspólnym zwijaniem się ze śmiechu kończymy owy zćwiekowany temat.

Miłość jest dla plebsu. Dla słabych jednostek, które nie potrafią niczego osiągnąć indywidualnie, a jedynie wspierając się na czyichś ramionach. A Walentynki? Walentynki to co innego, nawet je lubię, czuję się jakbym miała urodziny. No i oczywiście zamierzam kontynuować swe walentynkowe przyzwyczajenia: obejrzę Pierwszą Miłość z paczką Lays’ów i pójdę się napierdolić jak szpadelek!

 

 

________________________________________________________

*dwutygodniowa depresja- Sylwia analizując swoje uczucia względem jakiejś osoby, w wieku 16 lat udowodniła swym kolegom, że nie można cierpieć i tęsknić za kimś dłużej niż 2 tygodnie po rozstaniu. Po upływie tego czasu człowiek zapomina i żyje własnym życiem, rzucając się w wir monotonii i zwykłej szarej codzienności. Z uwagi na zranione serce pozwalała swoim kolegom przytulać się do siebie, jednakże nie dłużej niż 30 sekund, jako że nie należy do osób, które nadają się do pocieszania, a poza tym czuje się pedalsko. 

niedziela, 12 lutego 2012
Programy telewizyjne.

W poszukiwaniu szansy na urzeczywistnienie moich życiowych ambicji, a także zniechęcona nudą małołóżkowego życia, wstałam i włączyłam telewizor. 

Dowiedziałam się, że jogurty Danona są zawsze w lodówce za sałatą, łopatka wieprzowa bez kości w Carrefourze kosztuje 7,49zł/kg, pewnej osobie skończył się papier do dupy, ale co z tego skoro smsy w 36 i 6 nigdy się nie kończą. Oczywiście zawsze akurat w tym momencie, kiedy jem, wrzucą jakąś reklamę o podpaskach, tamponach, wzdęciach lub zatwardzeniu.

Programy, mające pełnić funkcje informacyjne, są o gównie. O niczym. Są szmatławcami na poziomie tabloidów. Kogo obchodzi, że jakaś idiotka dała się wyjebać na 400tysięcy, typowi, którego kochała. Reportaż ten zatytułowany był 'Zakochała się w mężczyźnie, który ją oszukał'. Ja pierdolę. To już chyba moje tematy są lepsze, ja napisałabym coś trafiającego do wszystkich kręgów społecznych, coś w stylu 'Ogarnijcie jaka idiotka'. 

Zrobili kobiecie tylko darmową reklamę, ukazali jaka jest samotna, zrozpaczona, pełna desperacji, doczepili jej etykietkę 'daję się ruchać na kasę, może i ty skorzystasz?'. Gówno prawda, że programy te ostrzegają inne kobiety przed takimi mężczyznami, tylko idiotki nie wiedzą, że nie daje się chłopakowi nawet prezentów, kosztujących powyżej 100zł, a te wyjątkowo inteligentne wiedzą, że i tej stówki żal- lepiej z nim zerwać. Podobnie wygląda sytuacja w małżeństwie, trzeba być wyjątkową ciotą, żeby nie umieć powiedzieć tej 'najważniejszej osobie w życiu':

-E, weź mi tu podpisuj intercyzę, a jak nie to won!

Jak ktoś jest idiotą, to co na to poradzić? To tak jakby upośledzonemu umysłowo powiedzieć, żeby zaczął rozwiązywać równania fizyczne. Ogólnie kobieta ta, widziana jest teraz przez społeczeństwo jako głupia desperatka. Życzę jej, żeby po tym programie, znalazła normalnego faceta, który nie będzie wstydził się powiedzieć, że z nią jest, a jednocześnie nie będzie chciał jej kasy. Prawdopodobieństwo zaistnienia takich zdarzeń graniczy z zerem, gratuluję zatem decyzji o nagłośnieniu sprawy. 'A co miałam zrobić?' mogłaby spytać. Nie dać się wyjebać i tyle.

Drugi program: konkurs na najlepsze wesele, 4 pary. Ta zwycięska, leci na miodowy miesiąc do jakiegoś ciepłego kraju. Już chciałam przełączyć, kiedy usłyszałam, że to właśnie oni będą się wzajemnie oceniać i padnie dużo ciętych komentarzy. No, wreszcie ktoś się powyzywa, będzie śmiesznie, jedziemy. 3 pary hetero i 1... pedziów. W dupę jebana mać, żeby jeszcze tą chorobę propagować w TV. Było od razu czarnuchów wpierdolić i pokazać jak inni upierdalają się węglem, żeby być tacy jak oni.

1 para: panna młoda to jebany wielki tłusty prosiak, siedzący wiecznie przy komputerze, wpierdalający i szukający na licytacjach tanich okazji. Mają dziecko, które pomimo tego, że miało góra 2lata, żyło własnym życiem i chadzało również własnymi ścieżkami. Jak powiedziała jego matka pies (zapomniałam imienia) 'jest jej dzieckiem numer 1'. Z nim na smyczy poszła do ołtarza. Fakt faktem- był ładniejszy niż to jej spierdolone dziecko. Budżet weselny: 2tysiące funtów, 300 gości. Uroczystość odbyła się w czymś, co przypominało salę gimnastyczną w szkole, a krzesełka wyglądały jak te, które mają nasi nauczyciele. Przyjęcie natomiast odbyło się w klubie rugby. I żeby ona nie była taka skąpa i nie miała po prostu pieniędzy, nawet bym ją zrozumiała. Wszystko napierdalało tandetą, a sukienka, w którą nie wiem ile osób musiało ją wciskać, świeciła się jakby była z odpustu, cała w cekinach. Żal mi dupę ściska, kiedy widzę takich ludzi, będących w stanie zjeść gówno spod siebie, byleby tylko zaoszczędzić.

2 para: czarna gruba dama, z pierdolcem na punkcie różowego koloru. Budżet: 12 tysięcy funtów. Wszystkie ozdoby- różowe. Już myślałam, że w różowej sukience przypierdoli zamiast w białej. Ty sobie jaja kurwa robisz czy chajtasz się dzisiaj?- pomyślałam. Musiała zrobić z siebie w telewizji idiotkę, nie mogła zachować powagi chociaż na trochę i zrobiła lipę przyszłemu mężowi, przed całą jego bliższą i dalszą rodziną. Zresztą i tak wyjebałabym taką idiotkę, która zrobiłaby z naszego ślubu coś ala rywalizację z innymi. Sprzedała ich prywatność, za głupią wycieczkę do ciepłych krajów, a i tak jej nie wygrała

3para: Krysssiaaa! Jej imię pamiętam, bo polskie było. Każdą jej wypowiedź dokładnie analizowałam. Ona nie mogła być Polką, jej rodzice pewnie są. Miała zajebisty brytyjski akcent, twardy, sepleniący, nawet amerykanie mają wiele trudności z nauczeniem się go, co jeszcze raz potwierdza moje założenie o jej polskich korzeniach. Krystyna była ładna, dopóki się nie uśmiechnęła, ukazała wtedy swoje wykurwiście koślawe i żółte zęby, fuj. Budżet: 12tysięcy funtów, i to chyba było najlepsze wesele, wszystko jakieś takie gustowne, normalne, ładne.

4para: pedzie. Budżet: 35 tysięcy funtów. Wszystkiego było za dużo, przepych i jak dla mnie, było lepsze jedynie od ślubu 1 pary. Dziwne, w jaki sposób przepych i zbytnie skąpstwo w ten sam sposób graniczy z tandetą. Ale wygrali i zaczęli się lizać. Dżizes kurwa, ja jem!- pomyślałam, po czym wyplułam to, co miałam w buzi na talerz. Przestali.
-Teraz to możecie się nawet i pierdolić, bo ja to se zaraz rzygnę.

Ludzie w telewizji sprzedają swoją prywatność, robią z siebie idiotów i ofiary losu.

Dzień z życia Sylwii.

Notka ta, będzie skróconym opisem typowego dnia Sylwii sprzed kilku lat. Pomimo upływu czasu w jej życiu uległy zmianie kapcie (teraz ma żyrafki) no i oczywiście jest już studentką a nie licealistką, co upoważnia ją do spania do południa.

Sylwia wstaje rano, wcześnie rano. Jej zegar biologiczny został spierdolony przez szkołę. Wymacuje telefon, który zapewne jest w pobliżu, żeby sprawdzić która godzina. I widzi, że znowu zasnęła pisząc sms. Ale jest sukces! Kliknęła 'odpowiedz', a że nie odpisała, nie ma sensu po takim czasie odpisywać. Leży, myśląc, że jest dopiero 10 i że nie ma sensu wstawać tak wcześnie. I leży dopóki nie stwierdzi, że zapaliłaby.

Wtedy wchodzi do łazienki, musi założyć spodnie na piżamę, żeby mama nie krzyczała, że wychodzi na klatkę rozebrana i jak może nie wstydzić się sąsiadów. Ona się nie wstydzi, lubi swoją piżamę. W jej kieszeniach zawsze można znaleźć papierki po parówkach, salami, czekoladkach, batonikach, cukierkach, lizakach. Full opcja. Jeszcze sporo tytoniu. Zakłada swoje kapcie z pieskami. Zajebiste są. Tylko ona ma w tym domu kapcie, bo tylko jej coś się wiecznie staje i ląduje w szpitalu. Babcia nazwała ją 'słabym, nieudanym dzieckiem'. Dobrze, że nie niedorozwiniętym. Wraca do domu, od jednego brata słyszy, że śmierdzi papierosami. No trochę trudno żeby nie śmierdziała. Od drugiego słyszy 'daj szluga'. Fajnie, że ma sępa w domu.

W zależności od statusu kompa czy jest wolny, czy zajęty, gra albo czyta. O 12 dostaje sms: 'przyjdziesz do mnie'. Pytanie czy stwierdzenie? Jak pytanie to absurdalne, wręcz ocierające się o głupotę, przecież każdy wie, że do 16 zapierdala w kapciach po domu. Jak stwierdzenie, to odważne, jej nie można mówić co ma zrobić. Tak ciężko znaleźć w telefonie znaki interpunkcyjne? Może jakby jakiś zobaczyła to by odpisała. 'pojebało Cię chyba.' Taaak, może być niemiła, ale do przyjaciół zawsze napiszę 'Cię' z dużej litery. Przez zwykły szacunek do odbiorcy.

Wchodzi na gadu. Niewidoczna. Patrzy czy nie ma pedałów. Jak nie ma to robi się dostępna. Żal jej dupe ściska jak czyta te pierdoły. Lubi wkurzać Kamisia. Kamiś sprząta. Świat się wali. Innym razem go powkurza, pozaczepia innych, brzydszych. Nie każdy musi być taki 'piękny' jak on. Kiedy ma już dość prymitywnych rozmów, czuje, że dupa jej zdrętwiała od siedzenia, wstaje, myje się i ubiera normalnie, trzeba wyjść z psem. Idzie sobie zamyślona, pali. 2 małe dziewczynki napełniają butelki pod pompą. Nagle jedna z nich podchodzi i pizga jej wodą w twarz. Sylwia ma ograniczoną widoczność, bo jej olbrzymie rzęsy się skleiły. Zamoczyły jej fajka. I klnie, przecież to nie był kurwa lany poniedziałek. Łapie dziewczynkę i wsadza jej łeb pod pompę, po czym każe jej spierdalać do domu, żeby się wysuszyła, bo się rozchoruje. Zimno było, więc obudził się w niej instynkt macierzyński i obawa, że jeszcze jest za bardzo pojebana i chyba nie powinna mieć nigdy dzieci.

Umówiła się z kolegami, płacząc w duchu. Wie, że już nie daje rady pić, że ma dość, jest tym przesiąknięta tak, że jak czuje zapach alkoholu to robi jej się niedobrze. I wtedy stwierdza, że przydałby się pedał. On zawsze zabraniał jej pić. Ale pedała nie ma. I Sylwia zaczyna się śmiać. Przypomina sobie wierszyk: 'Jesteś dla mnie wszystkim, kimś naprawdę bardzo bliskim, gdy bez ciebie spędzam noce, żal i smutek przez nie toczę, chcę cię ciągle mieć przy sobie, chcę cię tulić całą dobę, bo ty jesteś najpiękniejsza, w moim sercu najważniejsza' i dopisane 'kocham cię moja smerfetko' i w chuj buziaków, niczym pierdolone dziecko neostrady.

Napisanie wiersza dla niej samo w sobie jest pedalskie. I od kiedy kurwa mać wygląda jak smerfetka. Mógł dać jej dychę, to by nie napisała tutaj tego wiersza i oszczędziłaby mu siary. Taki był romantyczny. Ona za antyczny list miłosny dostała 4. Ale ona nie tworzy pedalskiej poezji, tylko prozę. A poza tym nie podpisała się, jakby się podpisała, dostałaby 2+ albo 3-. Już ma zamiar wychodzić, kiedy dzwoni kolega. Słychać głośną rozmowę i śmiechy. KOBIECE śmiechy. Kurwa. Sylwia na trzeźwo jest aspołeczna, a zanim zaczęłaby tolerować te koleżanki, musiałaby minąć co najmniej godzina, żeby zdążyła się 'utolerancyjnić'. Nie, Sylwia zostaje. Odbiera 20 telefonów i koło 40 sms. Bezsensowne. Jak mówi 'NIE' tzn, że nie. Bo jest uparta. Jak przystało na dobrze wychowane dziewczyny, przed 20 zmyły się do domu. No to ona może wyjść.

Na przejściu dla pieszych spotyka panią od chemii z gimnazjum i przypomina sobie dlaczego nie miała 5. Za ten drobny dialog przy odpowiedzi:

-dlaczego tutaj oddzieli się woda?

-bo mam 6 wodorów i 3 tleny. To jak to połączę z tamtym to mi tak zostanie i chyba tego nie zostawię to se walnę +3h2o, i ooo.

-Bo to jest specyficzna właściwość dla reakcji tego typu.

Sylwia myśli sobie 'o jp, toć to jeden chuj', robi następną reakcję. Czegoś jej brakuje, więc dorysowuje strzałkę do góry:

- i pizd, ulotni się!

-SYLWIA! wyrażaj się! Czemu się ulotni?

-Nie wiem, ale zapewne zaraz się kurwa dowiem, że to specyficzna właściwość dla reakcji tego typu.

Przypomina sobie to i zaczyna się śmiać, mówi 'dobry wieczóóór' i kłania się nisko, być może ze śmiechu, bo szacunku nigdy nie odczuwała wobec nauczycieli tego przedmiotu.

Trafia na stadion i widzi, że nie tylko oni pierdolą święta, że jest bardzo dużo osób rozstawionych równomiernie po całym stadionie, który zawsze służył do treningów i do tego, żeby Sylwia mogła sobie siedzieć i patrzeć, czy są jakieś dobre dupy. Podchodzi do swoich. Ładnie, będzie miała kogo prowadzić. Mały pieseek, aaa! cieszy chapę. Pusiasty i mięciusiasty. Kłóci się z Bartkiem, nienawidzi się kłócić z nim, ale za bardzo jest zawzięta i honorowa, żeby się pierwsza odezwać na zgodę. Łatwiej by było jakby się do niej powiedział 'pomimo tego, że jesteś wredną suką i nie masz racji, zawsze będziesz moją przyjaciółką' i wtedy łatwiej byłoby jej podejść, przytulić go i puścić tą sytuację w niepamięć, nie rozmawiać o niej już nigdy więcej. Ale nie.

Sylwia ma wkurwa. Idzie na spacer. Dziwne. Niczego bardziej nienawidzi od samotnego chodzenia, ale teraz woli być sama. Idzie i pali cały czas, myśli. Tyle spraw, które na nią ostatnio spadły, tyle kłótni ze wszystkimi. Dość. Włącza sobie piosenkę rysia peji - kiedy proszę. I słucha. Beznadziejna. Jedyne co do niej trafia to tekst, który śpiewa rysio, a nie ta pizda. Odzwierciedla dokładnie jej uczucia. Zapętlanie i idzie. Nie myśli. Dawno tak nie miała, żeby o niczym nie myśleć.

Kiedy stwierdza, że mama dzwoniła już wystarczającą ilość razy wraca do domu. W tv jakiś chujowy film miłosny. Rzygać jej się chce jak na to patrzy. Telewizja jest w ogóle dla ograniczonych ludzi. Idzie czytać książkę. Kurwa, znowu wątek miłosny. Zamyka, idzie sobie robić jeść. 3centymetrowe kromki chleba zmieniły się w 2cm. Coraz bardziej zdolna jest, przynajmniej już się nie kaleczy. Wraca do książki. Zostawił ją! i dobrze tak tej głupiej rudej kurwie! nic nie trwa wiecznie, nawet w książkach. Zasypia.

sobota, 11 lutego 2012
Jak zachęcić dziewczynę do odbycia stosunku.

Znalazłam dzisiaj jeden z pierwszych swoich tekstów. Napisałam go w wieku 16 lat na swoim pierwszym blogu o kosmicznych statystykach znanym jako Pamiętnik Gówniary. Już wtedy miałam wpojony niepoprawny romantyzm, wynikający oczywiście z obserwacji moich niedojebanych kolegów, którzy posuwali wszystko co się rusza i opowiadali jak to robią. Enjoy! 

Nie wytrzymuję, kiedy słyszę zrzędzenie typu: 'ona mi dupy nie chce daaaać' czy 'co mam zrobić, żeby mi dała?'. Instrukcje wymienione niżej podpowiedzą Ci, jak masz zachowywać się w takich sytuacjach. 

Oglądałam jakiś sitcom i zainspirowała mnie wypowiedź jednej z bohaterek, brzmiąca mniej więcej tak:

-To już trzecie spotkanie, trzeba się na nim odwdzięczyć za 2 poprzednie spędzone w restauracjach. 

'Mądra kobieta!' pomyślałam. Skoro facet udupił na nią tyle kasy, to niech se chociaż pobzyka. Zresztą ile mogłaby mu nie dawać? Każdy normalny facet wkurwiłby się po trzecim spotkaniu. 
'Dziewczyno, nie oddawaj się na pierwszej randce!', słyszę w radiu. No pewnie, oddaj się na trzeciej, drugą możesz spokojnie zakończyć na analu. A, i pamiętaj: nigdy nie rób laski na pierwszej randce, na drugiej już możesz, ale nie na pierwszej. 

Ty też powinieneś zwracać uwagę na rozwój waszego życia seksualnego- jeżeli obciągnęła Ci na pierwszej randce, pomyśl ile chujów już mogła w tej mordzie mieć? I weź tu potem całuj wszystkie ptaki z miasta. Jeżeli na drugiej, to nie jest tak źle, skoro wytrzymałeś na rozmowie z nią wcześniejsze spotkanie, a dodatkowo zdecydowałeś się na następne. Wielu nie ma takiej cierpliwości, dlatego zrezygnowali z tej przyjemności.

Wychodzi na to, że aby zaliczyć dziewczynę, trzeba ją zapraszać do restauracji. Zdaję sobie sprawę, że jest to dosyć kosztowne przedsięwzięcie, dlatego przedstawię Wam alternatywne wyjścia: okoliczny MC Donald również jest restauracją, a ponadto ma coś takiego jak strefę dobrych cen, czyli kupujesz jej frytki, bułkię i picie po 3 zł. To już wychodzi 9zł, zawsze możesz ograniczyć je do 6, wypierdalając z jadłospisu frytki i uzasadniając to tym, że i tak ma za dużą dupę. Jeżeli będzie zależało jej na romantycznym nastroju, weź żarcie na wynos i zabierz ją do kościoła- tam jest w chuj świeczek i kwiatów, a dodatkowo wejściówka nic nie kosztuje. Będziesz musiał odpierdolić 3 takie spotkania, jednak to trzecie, powinno się zakończyć tak jak mówię. W przeciwnym wypadku, śmiało możesz nazwać ją 'kurwą, blacharą' i mieć ją w dupie.

Wśród płci męskiej panuje przekonanie, że dziewczyna upita to dziewczyna zdobyta. W pewnym sensie jest w nim dużo racji, ale nie dotyczy każdej i w tym właśnie tkwi problem. Polecam takie, które nie mają na co dzień styczności z alkoholem, gdyż jest to cheaper version, oraz te, zamieniające się po wypiciu w niewyżyte suczki. Jest jeszcze jeden drobiazg, warto o nim wspomnieć, a mianowicie jest nim to, że zawsze może powiedzieć, że była pijana, wykorzystałeś ją, zgwałciłeś i będziesz jej płacił dokładnie 33tysiące odszkodowania. Sylwia zna taki przypadek. Pomyśl, czy warto płacić tyle za 10sekund Twojego spinania się i czy nie lepiej pójść do prostytutki.

Wydaje mi się, że powinieneś postawić na szczerość i powiedzieć jej o co Ci chodzi. Proponuję, abyś zrobił to mniej więcej tak:

-Słuchaj, kurwa. Mam już dosyć uganiania się za Tobą. Już dawno powinnaś mi dać, ale że jeszcze tego nie zrobiłaś, oznacza, że jesteś tępą pizdą, a z taką życia marnować sobie nie będę. Idę do takiej, która da mi to, czego Ty mi nie chcesz dać. Nie płacz, bo to, że znamy się dopiero pół godziny nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

Prawda jest taka, że z góry trzeba odrzucić idiotki, mające wyryte w bani błędne stereotypy, typu 'dam ci po ślubie, jak cię polubię' i te, obciągające na pierwszej randce, czyli cnotki niewydymki i głupie kurwy, do jednego worka, ye.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9