|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jeżeli jesteś zdania, że moje teorie są błędne, zawsze możesz napisać do mnie na podany niżej adres e-mail i wyrazić swoją opinię. Możesz być pewien, że odbieram wszystkie wiadomości i wypierdalam je do kosza, razem z innym spamem.
Tagi
|
poniedziałek, 14 maja 2012
Dziennikarstwo.
Wszystkie moje dzieciaczki bardzo dobrze wiedzą, że Sylwia studiuje dziennikarstwo. Jest to tak wymagający kierunek, że w wolnej chwili zajmuje się trzeźwieniem i pisaniem bloga. W końcu, jak to powiedziała jej pani profesor: „jesteście przyszłą inteligencją tego kraju, od was trzeba wymagać więcej!”. Jeżeli osobniki mego pokroju są przyszłością tego kraju, to ja wam kurwa współczuję. Miała Sylwia zaliczenie z Tabloidyzacji Mediów. Pytania były tak debilne, że nawet nie spodziewała się, że to czy wie, jaki polski program ma największą oglądalność, ma wpływ na to, czy będzie dobrą dziennikarką. Odpowiedź na to pytanie znała, mimowolnie pozostała w jej pamięci. Przypomina sobie dokładnie tę chwilę, kiedy jednym uchem słuchała „Nikt mi tego nie dał, nikt mi tego nie zabierze”, a drugim niechcący wpuściła ową informację do swego umysłu. Niechcący, bo akurat przypomniało jej się coś z tego, co robiły ze swoją najukochańszą sąsiadką ubiegłej nocy na zerwanym filmie, o czym musiała koniecznie jej opowiedzieć. Otóż najbardziej popularnym programem w Polsce jest serial: „M jak miłość”. Kiedy to usłyszałam, spytałam się czy to ten program z TVP2. Tak, to ten. Oparłam głowę na dłoni i pomyślałam: „JA JEBIĘ”. Niektórzy dziwnie na mnie spojrzeli. O Boże, ale ze mnie idiotka, nie oglądam seriali, ale nie czuję się z tym źle, bo wiem, że Hanka się wjebała w kartony, a Ryśka zajebali szpadlem, także jestem na czasie we współczesnych żartach. Mało tego, jakiś kurwa dziwak ze mnie, bo w ogóle nie oglądam telewizji i UWAGA czytam książki. Teraz to dopiero mi się hejterzy dojebią do dupy. Nienawidzę oglądać filmu na podstawie książki, którą przeczytałam, bo tylko siedzę, klnę na to, co zmienili i być może dlatego wszyscy napierdalają mnie, kiedy zdradzam główne wątki. Dużo bardziej podoba mi się moja wizja tego utworu niż ta zekranizowana. Ale nie ma się czym przejmować, bo jak to powiedział Rychu Peja: „Jakie życie, taki rap”, a Sylwia dodaje zawsze od siebie na koniec: „i chuj”. Wszystkie media nastawiają się na pozyskanie odbiorców, dzięki którym wypełnią swe portfele. Jeżeli coś jest głupie, prostackie i wulgarne, lepiej trafia w masy. Kto by chciał czytać artykuł, co chwilę wpisując hasła w Wikipedii, żeby zrozumieć jego znaczenie? Ludzie szukają rozrywki, lekkiej i przyjemnej, myśleć to oni muszą w szkole czy w pracy. Jednak głównym powodem tego, że dziennikarstwo tak upadło na pysk, jest zbyt duża liczba dziennikarzy i fakt, że zawód ten nie jest opłacalny. Nie ma się co dziwić, że większość artykułów jest kurewsko głupia, jeżeli wynagrodzenie wynosi 100 zł od każdego, a żeby w miarę godnie przeżyć miesiąc, trzeba najebać takich przynajmniej 30. Czasem już nie ma o czym pisać, i tacy wypaleni dziennikarze, którzy nie mają kompletnego pojęcia, jakiego rodzaju problemy teraz poruszyć, szukają taniej sensacji, typu: „Mężczyzna zgwałcony przez konia”, żeby zarobić na chleb. Sprawa małej Madzi, jest już tak przetrząśnięta, że aż rzygać mi się na to chce. Teraz hitem jest filmik, na którym matka napierdala noworodka poduszką, a komentarze oglądających są takie wykurwiście głupie, że aż śmieszne. Piszą tacy, co oni by jej nie zrobili. Ja wam powiem, co możecie jej zrobić: na chuja naskoczyć. Nie wiem, może zrobiłam się jakąś ciotą, ale po 5 sekundach nie potrafiłam dalej na to patrzeć i nie wiem jakim zjebem trzeba być, żeby to obejrzeć w całości.
niedziela, 13 maja 2012
Kim jest Sylwusia?
Do stycznia na blogu tym, zamiast maków mogliście podziwiać piękne oblicze Sylwii. Nigdy nie wstydziła się swej pięknej buzi, a już szczególnie podnieca ją to, jak podchodzi do niej jakiś dżentelmen w dresie i mówi: „bo wiesz, bo ty to masz zajebisty ryj”. Sugestie o tym, że się kogoś obawia są żałosne. Wszystko sprowadza się do tego, że zauważyła, jak wzrost popularności zaczyna kolidować z jej normalnym życiem. Po pierwsze: nie szukam tutaj przyjaciół, także dziękuję grupie emo dziewczynek, które zaczepiły mnie podczas zakupów z mamą w Galerii Mokotów. Wiem, że jestem zajebista, a wam chuj w dupę. Przy mojej mamie się kurwa niczego nie mówi o moim blogu. To, że jestem pełnoletnia na całym świecie, nie sprawi, że powiem: „e, mamo, napisałam fajną notkę, o idealnym męskim kutasie, przeczytaj ją sobie”. To jest moja mamusia, a Sylwiowej mamusi należy się większy szacunek niż papieżowi, i chuj. Najgorsze są osoby, które znam. „Sylwia, mam takie same poglądy, jesteśmy tacy sami, mamy tyle wspólnego”. Nie kurwa, niczego nie mamy wspólnego ze sobą. Ty chamstwem próbujesz błyszczeć i nadrabiać swoją głupotę. Moje chamstwo wynika z pewności o swojej racji. Nawet jeżeli chamsko odzywałam się do osób „nade mną” typu: nauczyciele czy wykładowcy, to tylko i wyłącznie wtedy, kiedy byłam w stu procentach pewna, że mogą mi pałę ojebać, a ja na koniec roku/ semestru, nie przyjdę jak pies z podkulonym ogonem, żeby się przed swoim wrogiem szmacić, prosić o wybaczenie i promocję do następnego etapu mej edukacji. Nienawidzę, jak ktoś informuje mnie o tym, że czyta mojego bloga. Kiedy robi to dziewczyna, uśmiecham się i mówię, że to fajnie. Kiedy robi to chłopak, wiem już, że nigdy w życiu się z nim nie umówię, a dalsza dyskusja nie ma sensu, jako że kolegów już mam. Nigdy nie reklamowałam nigdzie tego blogu, i jak widać: nie muszę. Skoro już tutaj jesteś, to wiedz, że nigdy cię tu nie zapraszałam, więc jak ci coś nie pasuje to wypierdalaj. Zdarza mi się udostępniać me wypociny znajomym na face, dlatego dziękuję twórcy tegoż oto portalu, za zajebistą opcję, którą jest możliwość blokowania postów wybranym osobom. Ten blog, to miejsce, gdzie wyładowuje swe nadmiernie krążące w głowie mej myśli. Nie chciałabym, żeby chłopak, którego bajeruję dowiedział się od razu jak mam nasrane w bani, że przeklinam, palę, piję. Od razu nie musi wiedzieć w co się wjebał, może jeszcze zdążę się zmienić. Jeżeli nie zablokowałam Ci postu, to możesz mieć pewność, że albo jesteś moim dobrym znajomym, albo najzwyczajniej w świecie sram na to, czy to przeczytasz. Podsumowując: Sylwia jest autorką tego bloga, studentką dziennikarstwa, ma wyjebane w realną sławę, woli być anonimową duchową przewodniczką swego stadka gimbusków, które łyka wszystko to, co pisze. Motto tego bloga, brzmiące „Sylwusia prawdę Ci powie” zdecydowanie powinno zostać zmienione na „Nie znam się, to się wypowiem”, ale cóż, to pierwsze już się wkręciło w Google.
sobota, 12 maja 2012
Patriotyzm oczami Sylwii.
W mieście, w którym aktualnie mieszka Sylwia, aż roi się od kolorowych odmieńców. Za punkt honoru wyznaczyła sobie ciśnięcie im, kiedy któryś coś do niej mówi. Powinni służyć swoim białym panom, a nie uganiać się za ich kobietami. Niech wypierdalają do siebie. Sylwia od dziecka nie lubiła brudasów, być może wzięło się to z tego, że kiedy była niegrzeczna czy darła ryja, bo chciała nową zabawkę, jej matka chrzestna pokazywała czarnucha i mówiła, że to będzie jej mąż. Wpadała wtedy w histeryczny płacz. Tata komentował to zazwyczaj jednym zdaniem, brzmiącym: „wydziedziczę cię, w naszej rodzinie nie będzie brudasów”. Właśnie się obudziłam, wyrywając się jednocześnie z „nocnego” koszmaru. W śnie tym, jak zawsze spędzałam wakacje w Mediolanie. Włochy są jedynym krajem, do którego nie mam awersji, chociaż oczywiście perspektywa bycia obsługiwaną przez czarnucha w ciepłych krajach również nie stanowi problemu- w końcu w tym, że kolorowi służą białym nie ma niczego złego. Przed oczami mymi pojawił się mężczyzna, o typowo włoskiej urodzie, wyżelowany pizduś z krótkimi loczkami, w koszuli rozpiętej tak, aby było widać ogoloną klatę i gruby srebrny łańcuch na szyi. Wtedy jej chrzestna powiedziała, jak za starych czasów: „to będzie twój mąż”. Dzięki Ci Panie Boże, za to, że mam tę niezwykłą umiejętność kontrolowania swych snów. Pomyślałam: „nie no kurwa, przed chwilą byłam w swoim łóżku, nie mogę być teraz w Mediolanie, ja śnię”, po czym zaczęłam się gryźć po palcach, ażeby się obudzić. Sny zawsze mają podłoże psychologiczne, nawet to, że kiedy śnię, że ktoś mnie wkurwił, a ja składam swe ręce, krzycząc: „KA ME HA ME HA”, a moja energia wycelowana w przeciwnika rozpierdala go na miliony kawałków, wzięło się zapewne z tego, że mam samych braci, zawsze przegrywałam w bitwie o pilot od telewizora i oglądałam Dragon Balla. Kwejkowa „mądrość” mówiąca o tym, że jeżeli o kimś śnisz, tzn. że ten ktoś dużo myśli o Tobie, jest największą bzdurą jaką w życiu me oczy przeczytały. Gdyby tak było w rzeczywistości to Dogas z Wice Wersy nieustannie myślałby o tym, jak zaprosić mnie na randkę, a Wojtek Sokół miałby właśnie ochotę na spalenie ze mną blanta. Skąd więc się wzięła taka pojebana myśl w mojej głowie, że mogłabym związać się nie z Polakiem? Mało tego, nigdy nawet nie wyjechałabym z Polski. Panuje teraz moda na wyjazdy do Anglii do pracy, szczerze powiedziawszy sama się nad tym zastanawiałam. Doszłam do wniosku, że szczytem moich ambicji nie jest zapierdalanie na zmywaku za najniższą płacę krajową. W moim mieście rodzinnym aż roi się od Ukraińców, Białorusinów czy Rumunów, którzy zapierdalają za marne grosze. Wszyscy wiemy jaki stosunek mają do nich Polacy- traktują ich jako tanią siłę roboczą, jak cioty, które harują na ich dobrobyt, jak służących, kategorię podludzi. Wątpię w to, żebyśmy byli inaczej postrzegani w Anglii. Nigdy nie pozwolę się tak zeszmacić za parę groszy, a nie daj Boże, żeby czarnuch mną dyrygował. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego dziewczyny jarają się tymi brudasami z Erasmusa. Mało macie Polaków, że musicie latać jak pojebane za tymi kebabami?
piątek, 11 maja 2012
Kilka rad jak być dobrą partnerką.
Od tych feministycznych przesłanek się niektórym kobietom w dupach coś popierdoliło, a ja jako Sylwia, która mówi prawdę, czuję się zobowiązana do naprostowania takich elementów. Wszystkie feministki jakie znam nie mają partnera, i mieć nie będą, nie ma w tym niczego dziwnego- gdybym była mężczyzną też miałabym w dupie takie idiotki, i związała się z ładną, porządną i pracowitą dziewczyną. Ciesz się, że w ogóle się Tobą zainteresował. Na ten czas, liczba kobiet znacznie przeważa nad liczbą mężczyzn, a jednak wybrał Ciebie, więc strojenie fochów i napady zazdrości są po prostu nie na miejscu. Frustracja wywołana Twoim debilnym zachowaniem sprawi, że będzie miał tego dość i znajdzie sobie inną- taką, która go nie będzie wkurwiać. Nie myśl, że skoro jesteście ze sobą już tak długo, możesz przestać o siebie dbać. Nikt nie lubi patrzeć na kocmołucha w przetłuszczonych włosach, bez makijażu i w wyciągniętej koszulce. Kobieta powinna być ozdobą mężczyzny, a takim czymś nie pochwali się przed kolegami. Mężczyźni to wzrokowcy, więc powinnaś zawsze dobrze wyglądać. Jesteś kobietą i tylko i wyłącznie o Tobie źle świadczy bałagan w waszym mieszkaniu. Gotowanie, pranie i sprzątanie leży w kobiecej naturze. Stwierdzenie „sam pierz swoje gacie” to szczyt debilizmu. Po pierwsze może dlatego, że skoro już robisz pranie, to nic Ci się nie stanie jak wypierzesz również jego rzeczy. Po drugie, nie żyjemy w epoce kamienia łupanego, czy prania ubrań w rzece, więc nie rozumiem, czemu problem stanowi włożenie ubrań do pralki i jej włączenie. „Bo nie będę dotykała jego brudnych śmierdzących gaci”. Dotknąć majtek się brzydzisz, ale jego fiuta do buzi brałaś już wielokrotnie. Przebywanie ze sobą zbyt dużo czasu, prowadzi do kłótni i przyzwyczajenia, którym będzie fakt, że pogrążycie się w monotonii zwykłej codzienności, czułe gesty zaczną między wami zanikać. Powinniście chodzić częściej na imprezy- każde z was na inną. Jeżeli mężczyzna Twój szykuje się do wyjścia, to na pewno idzie z kolegami się napić. Zazdrość, zabranianie i ograniczanie są przejawem braku zaufania. Po co być z kimś komu się nie ufa? Taki związek nie ma najmniejszego sensu i jest z góry skazany na porażkę. Sama też nie chciałabyś być wiecznie kontrolowana, więc nie funduj tego swemu partnerowi. To, że facet ogląda filmy pornograficzne jest najnormalniejszą na świecie rzeczą, więc zamiast zrzędzić, powinnaś do niego dołączyć. Większym powodem do niepokoju byłby fakt, że ich nie ogląda. W zdrowiu, a szczególnie w chorobie powinnaś dbać o swego mężczyznę. Płeć ta charakteryzuje się tym, że zdecydowanie bardziej przeżywa grypę czy zwykły ból gardła, niż chociażby skutki po pijackiej bójce. Zakazane jest pisanie i spotykanie się z innymi. Koledzy się nie liczą, ale kolegą nie jest dopiero co poznany przydupas. To działa w obie strony, jakoś nigdy nie wierzyłam w to, że po kilkuletniej znajomości, można nagle stwierdzić, że się w kimś zakochało. Jeżeli się zakochasz, od razu będziesz o tym wiedzieć, dlatego Twoja zazdrość o jego koleżanki, z którymi się spotykał jeszcze przed związkiem z Tobą jest bezsensowna.
poniedziałek, 07 maja 2012
Kocham, przepraszam.
Przeczytałam podpis pod jakimś zdjęciem: "Nie mów mi, że rozumiesz, bo to nie Twoje serce rozlatywało się na tysiące części, to nie Twoje wspomnienia spływały po policzkach, i to nie Ty tak cholernie przywiązujesz się do ludzi!". Teraz zastanawiam się, jakim debilem trzeba być, żeby coś takiego napisać? Już sam zwrot: „nie mów mi, że rozumiesz”, kojarzy mi się z sześcioletnim dzieckiem, płaczącym na dywanie, tupiącym i użalającym się nad tym, że nikt go nie rozumie. „To nie Twoje serce rozrywało się na tysiące części”. A jednak dalej suko żyjesz i piszesz głupoty. Ile razy myślałaś, że nie będziesz potrafiła bez kogoś żyć? A jednak dalej żyjesz, świat dalej się kręci, poznasz następną osobę, bez której nie będziesz umiała żyć, i znowu się z nią rozstaniesz, i znowu spotkasz inną, życie. „To nie Twoje wspomnienia spływały po policzkach”. Dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią się rozstawać w zgodzie i z klasą? Bez zbędnego pierdolenia, próśb o powrót, płaczu? Przecież to takie w chuj pedalskie. Jak można tak się przed kimś szmacić i pokazywać jak bardzo Cię to boli? Przez pryzmat czasu ze swoich związków pamiętam same dobre chwile, nie rozumiem czemu moi byli pamiętają mnie tylko z tego, że byłam wredną, pyskatą suką i miałam milion pojebanych pomysłów na minutę. Żeby było śmieszniej, żaden z tych, z którymi byłam dłużej nie związał się nadal z żadną dziewczyną, chyba mają jakiś uraz. Wracając jednak do tematu, myślę, że dużo więcej osiągniesz pokazując jak bardzo jebie Cię wasze rozstanie, masz się dobrze i ciągle pędzisz do przodu. Chociaż sama, kiedy widzę któregoś ze swoich byłych myślę „weź spierdalaj”, to powiem ‘cześć’, odpowiem tradycyjnie, że nic ciekawego u mnie nie słychać, że się spieszę i tak, oczywiście, że koniecznie musimy umówić się kiedyś na piwo. A im bardziej powtarzasz sobie, że masz w coś wyjebane, rzeczywiście zaczyna Cię to kompletnie jebać. Co myślę o fragmencie „To nie Ty tak cholernie przywiązujesz się do ludzi”, moje wiernie czytające mnie dzieciaczki bardzo dobrze wiedzą. Tylko debile przywiązują się do kogoś. Można być przywiązanym do rodziny, która jest stałym elementem. Spodobał mi się tylko jeden podpis: -Weź szklankę. -Wziąłem, i co? -Upuść ją. -Rozbiła się, i co dalej? -Teraz ją przeproś, i zobacz czy się znowu pozbiera. Tyle, że ja zinterpretowałam go w nieco inny sposób. Rozjebałeś szklankę i Twoje przepraszam nie sprawi, że będzie taka jak wcześniej. Czyli Ty mnie kurwa nie przepraszaj, tylko tak nie rób. Na chuj mi Twoje przepraszam jak właśnie rozjebałeś moją szklankę? Faktu dokonanego nie da się zmienić, trzeba pomyśleć zanim się coś zrobi. Z tajnych źródeł doszło do mnie info, że „PAN PJENTAK” przeczytał to, co o nich napisałam i zadeklarował się mnie „rozjebać hehe”. Kolejny kurwa debil, który śmieje się HEHE. No nic, w każdym razie jestem w chuj obsrana (kurwa, zmieniłam dopiero pościel!), i chyba usunę tę notkę, bo jeszcze wpierdol dostanę. Znalazło się nawet kilku obrońców, bardzo im pewnie miło. Zrobiłam ci plejerku darmową reklamę, gdzie nie pójdę tam wszyscy cię słuchają dla beki na melanżach, chociaż czasem przegrywasz z BRO i jego „Chodź ze mną”. Sorry kurwa, ale bardziej wpada w ucho i lepiej do wódki pasuje. A ten kurwa niezadowolony, że mu fejm rośnie. Chyba w końcu to chciałeś osiągnąć wpierdalając się na koncert BRO, więc się pizdo zdecyduj, czy chcesz być słynny czy nie, za reklamę tutaj się płaci gruby hajs, a ty masz za friko, bo mnie wkurwiłeś parówo.
piątek, 20 kwietnia 2012
Pruderyjne dziwki.
W dzisiejszych czasach pruderia jest jedną z najpowszechniejszych cech ludzkości. Rzygać mi się chce na debili, którzy po usłyszeniu komplementu o sobie, udają fałszywie skromnych, tylko i wyłącznie po to, aby dalej być zapewnianym o tym, jacy to nie są cudowni. Wkurwia mnie niemiłosiernie, jeżeli mówię chłopakowi, że jest ładny, a on zaprzecza. Jeżeli polubiłam Twoje zdjęcie na fejsbuku, to albo jesteś moim dobrym kolegą, albo chcę cię wyruchać, albo po prostu jestem najebana i jutro nie będę o tym pamiętać. Ostatnio was zaniedbałam. Chcecie żebym pisała częściej? Ahh, zapomniałam, że nie możecie odpowiedzieć, bo zablokowałam możliwość komentowania jebanej gimbusiarni, i komentować mogą tylko użytkownicy portalu gazeta.pl. Nie płaczcie, już niedługo sesja, znajomi zaczną się uczyć, a ja jako, że nigdy edukacyjnej książki w ręku nie miałam, pozostawiona sama sobie i swoim myślom, będę się kurewsko nudzić i pisać dużo więcej. Wracając jednak do tematu, jeżeli mówisz kobiecie, że jest piękna, a ta udaje zakłopotanie i zaprzecza temu, co powiedziałeś, to odpuść ją sobie, bo jest idiotką. Powinna podziękować i zamknąć mordę. Sylwia zawsze, kiedy ktoś powie jej, że jest piękna odpowiada, że o tym wie. Śmieje się tylko wtedy, kiedy jakiś debil wyznaje jej jaki to ona ma cudowny charakter i jak wiele mają ze sobą wspólnego. Wspólne tematy to ona nawet z największym ćwokiem znajdzie, i jakoś nie uważała tego nigdy za szczególne przeznaczenie. Nawet jeżeli jesteś wizualnie chujowy, można by rzec, że aż do granic możliwości, to kto powiedział, że nie możesz mieć wysokich oczekiwań co do swojej przyszłej partnerki? Znam typa, który jest brzydki jak skurwysyn, mimo to, ma chłopak taką bajerę, że obraca najlepsze panienki. Gdybym nie wychodziła z założenia: wygląd przede wszystkim, zapewne przez ostanie 7 lat nie spławiałabym go, tylko po prostu się z nim umówiła. Kobiety, które przejechały się na jakimś mężczyźnie, mają coraz mniejsze oczekiwania wizualne, zaczyna im zależeć tylko na dobrym charakterze swego przyszłego wybranka, dlatego masz ogromną szansę, aby spotkać wymarzoną laskę. Co prawda będzie miała zjebaną psychikę, a jej ciekawski i podejrzliwy charakter będzie doprowadzał Cię do kurwicy, ale kto każe Ci spędzać z nią życie? Możesz potraktować ją jak prywatną prostytutkę, jako zastępczą kobietę, dopóki nie znajdziesz tej odpowiedniej. Radziłabym jednak nie informować jej o tych niecnych planach, a wręcz zapewniać o intensywności swego uczucia. Podobno zwrot: „kocham Cię” bardzo dobrze działa na dziewczyny, prawdę powiedziawszy nie wiem, jako że z reguły po usłyszeniu tego badziewia zakańczałam swe „związki”. Chociaż sama nie jestem 177 centymetrową brunetką z wielkimi, brązowymi oczami i ciemną karnacją, moim ideałem jest mężczyzna o wyglądzie Dogasa z Wice Wersy i charakterze Don Vita Corleone i choćbym miała zostać starą panną, nie ochajtam się nigdy z kimś, kto nie spełnia mych oczekiwań. Nigdy nie zwiążę się z kimś, kto wszystko o sobie mówi, o czym myśli, co czuje. Taka postać przestaje być interesująca, przez sam fakt, że nie mamy okazji samemu jej poznać. A Sylwia lubi bawić się w psychologa i z całego serca nienawidzi zwierzać się ze swych osobistych przemyśleń i wewnętrznych rozterek. Straciłaby wtedy swą przewagę, na której posiadaniu nie zależy jej tylko wśród rodziny. Twoje prywatne sprawy są Twoimi prywatnymi sprawami, im mniej mówisz o sobie tym lepiej. Nie zapominajmy o tym, że jednak trzeba coś mówić, dlatego zawsze te istotne informacje, możesz ukryć ujawniając same ogólniki. Przykładowo: Cześć, jestem Sylwia. Moje hobby to picie, palenie i ćpanie. Lubię sobie w środku nocy wyjść na miasto i ojebać kebaba. Słucham rapu, bo od dziecka mój brat katował mnie 2Pac’em, WWO, a także całą twórczością Tedego, i tak mi już zostało. Studiuję dziennikarstwo, bo od zawsze mnie to jarało, dlaczego tak daleko od domu? Hmm, zawsze mogę powiedzieć, że nie chciałam mieszkać z rodzicami, a do Warszawy mam zbyt blisko i mogliby mnie odwiedzać. I to jest właśnie typowy przykład przerostu formy nad treścią, z którego w sumie nic nie wynika, i który Sylwia stosuje z powodzeniem do dzisiaj. Pomyśl ilu miałeś stałych i tych krótkotrwałych partnerów/partnerek? Dobrze by Ci było, gdyby każdy z nich znał Cię na wylot, każdą Twoją słabość? Jaką masz pewność, że będąc rozżalonym po zakończeniu z Tobą związku, nie przekaże Twych osobistych informacji komuś trzeciemu? Morał tej notki jest prosty: nigdy nie związuj się z kimś i sam nie bądź ciotą, która ukazuje swe kompleksy, a każdy dzień zaczynaj od podwyższania sobie samooceny. Sylwia codziennie kiedy patrzy w lustro, mówi do siebie: Mam najpiękniejsze imię na świecie, moje nazwisko jest najzajebistsze na całym świecie. Pomimo tego, że jest litewskie, jest takie w chuj zajebiste, że nigdy w życiu nie przyjmę nazwiska swojego męża i będą je nosić moje najpiękniejsze na całym świecie dzieci. Bo niby jak by miały nie być najpiękniejsze, skoro ich matka to zajebista laska, a ojciec to dwumetrowy koks? A mojej córce przekażę blond loczki, mój cudowny uśmiech i oczy w kolorze skuna. |