Zakładki:
Jeżeli jesteś zdania, że moje teorie są błędne, zawsze możesz napisać do mnie na podany niżej adres e-mail i wyrazić swoją opinię. Możesz być pewien, że odbieram wszystkie wiadomości i wypierdalam je do kosza, razem z innym spamem.
Tagi

Wpisy z tagiem: Zwłoki nad zalewem i cycki mego sąsiada

wtorek, 17 sierpnia 2010
Zwłoki nad zalewem i cycki mego sąsiada.

Gdybym to ja znalazła te zwłoki, pomyślałabym, że się gościu najebał i zwałę zaliczył, nic nadzwyczajnego, przeszłabym obok, albo zrobiła mu kilka słitaśnych foć. Okazuje się, że mój tok rozumowania nie jest wyjątkowy, z założenia tego wyszło wiele osób, dlatego ciało jego dojrzewało sobie od kilku dni na pięknym, letnim słoneczku, dopóki stara, wścibska baba nie podeszła do niego.

Tak sobie myślę, że jesteśmy znieczuleni na cudzy los. Nie uważam, żeby było to złe, a wręcz przeciwnie. A gdyby on faktycznie zaliczył zwałę, wyskoczyłby z mordą do baby, która zakłóca mu drzemkę. Zresztą po co się wtrącać w cudze sprawy. Wszyscy mamy buty, każdy chodzi w swoich, ale czy to oznacza, że mamy się wpieprzać z buciorami w czyjeś życie?

Tożsamość owych zwłok nie jest znana. Niebiescy chodzili i pytali przechodzących ludzi czy go znają, chociaż powinni to pytanie sformułować inaczej, czasownik winien być w formie przeszłej. Zresztą nieważne, policjanci nie muszą być mądrzy. Najprawdopodobniej był to bezdomny i się zapił. Według mnie, było to zabójstwo. Wiem nawet kto jest mordercą- Bartek. Założę się, że żul podszedł do niego i spytał, czy może zabrać puszkę. Bartosz stwierdził, że ma jeszcze łyka na dnie i w akcie desperacji zaczął szarpać się z bezdomnym, który wyciągnął łapę do jego piwa. Żul przewrócił się i uderzył głową o kamień, rozbijając podstawę czaszki, co spowodowało natychmiastowy zgon.

Zresza kogo to obchodzi? Jaracie się tym jak cioty, tajemnica ta niedługo zostanie rozwikłana przez Malanowskiego albo policjantów z W11.

Późno w nocy, wychodzę na klatkę zapalić, pies jeszcze nie śpi, więc nie mogłam wyjść na balkon, bo by mnie podpieprzył do starego. Siedzę na schodach przed drzwiami i jaram się nowo-starą piosenką, jakby nie było już z 2tygodnie leci na Esce. Wychodzi sąsiad, bez koszulki. Mrrr, fajne masz cycki, myśli Sylwia. Zdejmij jeszcze te chujowe spodenki i pokaż co tam masz, to się zastanowię czy ci cześć mówić. Mordy też nie masz aż takiej zjebanej, nawet fajna jest, szkoda tylko że jakiś taki jasny jesteś, wolę ciemniejszych, nie pasowałbyś mi do mojej letniej kolekcji. Teraz Sylwia ma na oku takiego brudasa.
-Zobacz jaki zajebistyyy- mówi jakaś dziewczyna do swojej koleżanki, obie się prawie posikały na jego widok.
-Fajny, co? Idę se z nim pogadać- mówię, szczerząc zęby i odchodząc.
Rozmawiając z nim patrzyłam na nie, gdyż ogromną satysfakcję sprawiał mi fakt, że miały ochotę mnie zajebać. Pomińmy to, że generalnie rozmowa nasza polegała na tym, że pieprzyłam głupoty i wcale nie chciało mi się tego kontynuować. W międzyczasie poprawiałam włosy i uśmiechałam się niby do niego, a tak naprawdę do tych głupich pizd.
-Warszawski ćwok- myśli Sylwia i odchodzi, dalej się do niego uśmiechając.
-Będzie w kolekcji, ale nie na długo, głupi jest- wyznaje Sylwia Pauli.
-Ty jesteś głupia.
-I chuj.