Zakładki:
Jeżeli jesteś zdania, że moje teorie są błędne, zawsze możesz napisać do mnie na podany niżej adres e-mail i wyrazić swoją opinię. Możesz być pewien, że odbieram wszystkie wiadomości i wypierdalam je do kosza, razem z innym spamem.
Tagi

Wpisy z tagiem: wpuścić dwie blondynki na uniwersytet

poniedziałek, 27 września 2010
Wpuścić dwie blondynki na Uniwersytet.

-No siema, przyszłam wam oddać moje szlachetne papiery do tego waszego burdelu.
-Za późno, dokumenty trzeba było składać do 16stego.
-Taa, i nie ma żadnych wolnych miejsc nigdzie?
-Na studiach pierwszego stopnia, bo chyba dobrze myślę, że wy od razu po maturze jesteście, nie ma.
-A na drugiego stopnia?- wtrąciła Paula, co spowodowało, że u Sylwii pojawiła się mina jak u Poker Face`a. Dylemat: śmiać się czy płakać. Sylwia odkręciła się i pierdolnęła śmiechem.
-Zapraszam w przyszłym roku.
-No taa, na pewno, już zapierdalam, będę kurwa za rok podbijać to tej zajebanej szkoły dla debili- powiedziała Sylwia i wyszła.


Bo to jest kurwa uczelnia dla debili! Świadczy o tym sam fakt, że dostałam się jako szósta, podczas gdy w Warszawie byłam 63 na 60 miejsc. Bolało jak chuj w dupie. Poprawiam maturę i dalej będę dążyć do tego, żeby zostać sławną dziennikarką.

Poszła więc Sylwia z Paulą do Pana Dziekana. Wykąpała się nawet, pomalowała i ubrała ładnie, w dżinsy, adidaski i bokserkę. Wchodzi i patrzy, że w pizdę ludu jest.

-Ee, wy wszyscy nie oddaliście dokumentów na czas?
-My po stypendium.
-Jak je się chyba dostaje po pierwszym semestrze.
-Inne stypendium.
-Yyy, biedni jesteście?- spytała zszokowana Sylwia. Mama miała rację, nie wszyscy wpierdalają kawior na śniadanie, obiad i kolację. Nigdy bym nie przypuszczała, że są to jacyś potrzebujący ludzie, a szczególnie takie dwie kurewki, odjebane jak na ogólnopolski pokaz mody w święto zmarłych.

-Musisz napisać podanie o przyjęcie dokumentów i zanieść je do pałacu.
-No w kurwe, to trzeba było tak od razu, już z 15 minut tu stoję, no to lecę, buź.

-Ale się rozpisałaś!- powiedziała miła pani przyjmująca moje podanie.
-Taak, skoro już musiałam to napisać, to ktoś to musi przeczytać, prawda?- powiedziała uśmiechając się promiennie. To co, że inni napisali po 1-2 linijce, ona zapisała drobnym maczkiem całą kartkę podaniową, a kiedy się podpisywała jej twarz wykrzywił grymas, mówiący 'haa, dobrze ci tak, kurwa. Sobie teraz poczytasz.'

I nas przyjęli. Co mieli nie przyjąć, jak liczba moich punktów rekrutacyjnych jest sumą punktów 3osób- powiedziała Sylwia mamie- i radzę Ci mi kupić sporo nowych ciuchów i miesięczny, albo szofera wynająć, bo nie będę zapierdalać 20minut dziennie na tą jebaną uczelnię. Uniwersytet. Też mi kurwa uniwersytet.

I znowu szkoła, i znowu wracam do normalnego trybu życia. 'O ja pierdolę!' krzyknęła Sylwia patrząc w lustro. Przerażona stanem swego naskórka, postanowiła, że zrobi sobie peeling, a do kosmetyczki wybierze się jak skończy pracować, 4 października. I tipsy se zrobię, pomyślała obgryzając resztki swych paznokci. W końcu nie może się wyróżniać na tle tych wytapicowanych kurew.

Pracowała tylko od czerwca, a tak się zaniedbała przez ten czas. Ani razu nie była u kosmetyczki, tylko 2 razy u fryzjera i raz na zakupach. Zaniedbała przyjaciół, znajomych. 'Warszawianka zajebana'- tak ją witali. Doszła do wniosku, że jest stworzona do wyższych rzeczy, zwykła praca jej nie służy, nie zamierza się w przyszłości takową hańbić i będzie się uczyć przez tyle lat, ile się będzie dało. Będzie studiować dopóki rodzice będą jej to sponsorować.