Zakładki:
Jeżeli jesteś zdania, że moje teorie są błędne, zawsze możesz napisać do mnie na podany niżej adres e-mail i wyrazić swoją opinię. Możesz być pewien, że odbieram wszystkie wiadomości i wypierdalam je do kosza, razem z innym spamem.
Tagi

Wpisy z tagiem: niepełnosprawni czyli kaleki

wtorek, 07 grudnia 2010
Niepełnosprawni, czyli po prostu kaleki.

Tak sobie myślę, że niepełnosprawni są odrzucani przez społeczeństwo i nie ma w tym nic dziwnego. Po co mieć w domu kalekę jak można mieć kogoś normalnego? Gdyby w przyszłości zdarzyło się tak, że mój mąż miałby wypadek i jeździł na wózku inwalidzkim zostawiłabym go w piździec.

Sama jestem poniekąd kaleką, dlatego mogę to powiedzieć bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Też jeździłam na wózku inwalidzkim, po tym jak robiłam przewrót w tył na wfie i był zajebisty.
-F5 i utani gran hur!- krzyczała rozradowana Sylwia, po czym zapierdalała na wózku ile wlezie i driftowała na piasku. Dla nieświadomych: F5 był moim hotkeyem na czar 'utani gran hur', który sprawiał, że postać ma śmigała, jakby miała w dupie motorek.

-Daj się bryknąć- prosił brat.
-Spierdalaj, to ja jestem niepełnosprawna.
-Przecież widziałem jak ostatnio wstawałaś, jak nie dasz się przejechać to powiem ojcu.
-Masz, cioto jebana, społeczniaku.

Wszyscy się ze mnie śmieli, że pod choinkę dostałam wózek, a na czubek choinki powinnam sobie zawiesić mój kołnierz zamiast gwiazdy. Nie było mi przykro. Wkurwiałam się tylko jak do mnie przychodzili i pocieszali, przecież ja się całkiem dobrze bawiłam, żarłam słodycze na full, podczas pobytu w szpitalu odłożyłam z tego, czego nie zdążyłam wydać ponad 200zł od rodziców i babć, a jak tylko nikt mnie nie pilnował, zjeżdżałam na dół, pochłaniałam kebaby i paliłam w kiblu papierosy. Nie chodziłam do szkoły, czytałam książki. Przykro mi się tylko zrobiło wtedy, gdy w listopadzie spadł pierwszy śnieg, nie byłam na imieninach taty, a lekarze mówili, że jak nie przestanę się wiercić, uciekać i odpinać z wyciągu, to zostanę na święta w szpitalu.

Potem wstałam z wózka, niczym kulawiec, którego uzdrowił jezusek i chodziłam w kołnierzu. Chodziłam w nim wiele razy, co niektórzy mówili, że powinnam zamontować go sobie na stałe albo że oszczędzam na szaliku.

Potem na treningu jedyna dziewczyna w szkole, której nie potrąciłabym z bara i nie przezwała, podcięła mnie. Od tamtej pory musiałam nastawiać sobie kolano, bo wypadało ze stawu, do czasu aż niczego nieświadoma obudziłam się rano. Przekręcam się z boku na bok i pizd. Pękło.
-Sama się tak w tym łóżku przewracałaś?- pytali znajomi.
-Nie kurwa, z Mateuszem o 7 rano jak mnie mama do szkoły budziła, myśl trochę.
-Był już u ciebie?
-Był, zerwałam z nim.
-Coo?!
-Jebany nie przyniósł mi fajek. Mówiłam chujowi, że zdycham a ten kutas powiedział, że przynajmniej rzucę palenie, to rzuciłam ale jego.

Wyrok: operacja, zwolnienie, rehabilitacja, 2 miesiące kule. W rehabilitacji najbardziej lubiłam zamrażanie. Fajny był pan rehabilitant, wyruchałby go.
-Czemu się śmiejesz?
-Bo mi pan psioszkę zamraża.

O kulach wytrzymałam miesiąc.
-Czemu nie wzięłaś kul?!
-Bo mi imidż psują.
-Nie wyjdziesz bez nich więcej.
-Właśnie to robię, cześć.

Doszłam do takiego wniosku, kiedy usłyszałam rozmowę dwóch chłopaków.
-Patrz, ale fajna dupa.
-Taa, ale kulawa.
-No fakt.
I poszli.

Kolejna sytuacja. Wchodzę po schodach.
-To wszystko dlatego, że bez czapki chodziłaś!-mówi jakiś chłopak średniej urody.
Zaczęło się pierdolenie w stylu co ci się stało, zaopiekuję się tobą, bla bla bla.
-Czy mi się zdaje, czy próbujesz mnie poderwać?
-Dobrze ci się wydaje.
-Aż taki jesteś zdesperowany, że nawet kalekom nie dajesz spokoju?

A jak już będę stu procentową kaleką, kupię sobie kratę piw, karton fajek i będę pisać bloga o tym jaka jestem nieszczęśliwa. Wtedy na pewno połowa osób stąd wypierdoli. I o to chodzi. I będę grać w Tibie, narazie nie gram, bo ujebało mnie 3pekerów, trapnęli mnie w kopie i mam tibijską depresję, prawie rozjebałam komputer, kiedy zobaczyłam napis 'You are dead.'

____________________________________________________________________
A weź się weź.