Piękno tkwi w prostocie.
Siedzę i obracam między palcami to gówienko, które dostałam przed maturą ustną rozszerzoną z angielskiego, żeby mi szczęście przyniosło.
-Po chuj ci to?- pyta brat.
-O tak oo, dostałam na szczęście.
-Pierdolisz, ktoś Cię kocha?
Nic. A skąd ja mam to wiedzieć?
-A wie już, że jesteś pojebana, czy jeszcze zgrywasz normalną?
Kurwa, nie wie. Nie wie też, że prowadzę zjebanego bloga, mam 3 numery gg, 2 telefonu, przeklinam i piję piwo, chociaż go nie lubię.
-Spierdalaj- odpowiadam chowając to gówienko do kieszeni.
Kurwa, on jest brzydki. Gdy się uśmiecha, wygląda jak Maciek z Klanu. Zresztą on cały czas wygląda jak dałn. Dziwne, bo coś mi się jednak w nim podoba. Będziecie mnie kochać, jak będę miała brzydkiego chłopaka?
Nie wyrzuciłam gówienka. Gówienko jak sama nazwa wskazuje, to duperel i aż dziwi mnie to, że nie pozbyłam się go na pierwszym zakręcie, że daje mi większą radochę niż te wszystkie świecidełka i wsiórki.
Bo o to właśnie chodzi. O prostotę. O to, że większą radość sprawisz dziewczynie, gdy zerwiesz dla niej kwiatka przy drodze, niż przyniesiesz ogromny bukiet z kwiaciarni. Ale kwiatki i tak są chujowate, lepiej kup jej czekoladki, przynajmniej można je opierdolić, a jak masz dziewczynę, która jest moim przeciwieństwem, to nawet się nimi z Tobą podzieli.
A najpiękniejszą miłością, jest miłość na odległość. Oboje możecie robić co chcecie, wzdychać do ukochanej osoby, a nawet zdradzać się, Twoja druga 'połówka' i tak się o tym nie dowie, łyknie kit, który napiszesz jej w swoim 'słitaśnym esemesiaku'. Poza tym, uważam, że radość ze spotkania jest większa, kiedy są one rzadkie, nie napierdala tak wtedy monotonią, nie koliduje z Twoim życiem towarzyskim.
Jeżeli chodzi o ubrania- buty: im większe i kolorowe tym bardziej są zjebane. W Croppie nie znajdziesz już normalnych ubrań. Są tam same odpowiednie wyłącznie dla emo zjebów. Jakieś kolorowe, w gwiazki, czaszki, serduszka, dżizes kurwa. Jeszcze te emowskie fryzury. Aż mam ochotę sobie rzygnąć, kiedy widzę dziewczynę z wygoloną połową łba. Żeby sobie cipy tak chętnie goliły jak głowy.
Myślę. Co bym chciała na święta? Przecież już wszystko mam. Kiedyś nie było z tym problemu, dostawałam nowy mikroskop, wieżę, gitarę, zawsze coś się znalazło. A teraz po chuj mi to?
-Masz, to od babci.
-Co to? Tu powinien być Jagiełło a nie Chrobry, to nie od babci.
-Kiedyś byłaś inna, to i król był inny.
-I co ja za to kupię?
-Znając życie fajki i dwa piwa.