Zakładki:
Jeżeli jesteś zdania, że moje teorie są błędne, zawsze możesz napisać do mnie na podany niżej adres e-mail i wyrazić swoją opinię. Możesz być pewien, że odbieram wszystkie wiadomości i wypierdalam je do kosza, razem z innym spamem.
Tagi

Wpisy z tagiem: jebana wigilia

piątek, 24 grudnia 2010
Jebana Wigilia.

Nie powiem, że nienawidzę świąt, bo je lubię, toleruję, cieszę się z prezentów, z tradycyjnej pijanej pasterki, co ściśle wiąże się z bólem głowy 25 grudnia. Ale do kurwy nędzy!

Co za ćwok ujebał sobie, żeby w Wigilię pościć. No do chuja pana, co roku chodzę cały dzień głodna, niezależnie od tego ile bym nie ojebała, jeżeli to nie zawiera mięsa dalej chce mi się jeść. To już nie to samo, co kiedyś, kiedy zawsze jakiś kolega wyciągał mnie do Turków na kebab. Wracałam do domu, a kiedy mama dawała mi sałatkę, której nie dojadłam albo nie ruszyłam wcale, krzyczała na mnie, że już coś wpierdalałam na mieście i że nawet jednego dnia w roku nie potrafię się zachować jak trzeba. Bo kurwa nie potrafię. Czy przez to, że zjem sobie kebaba, komuś coś się stanie? A tak mi kurwa dupa rośnie, bo po północy opierdalam pół lodówki.

Tego dnia zazwyczaj myślę intensywniej o swoich kilku znajomych. Bo w święta nikt nie powinien być samotny.  A na mieście aż roi się od żebraków. Podstępnych dziwek rumuńskich, które biorą ze sobą małe 3-4 letnie dzieci i każą im zaczepiać ludzi. Ostatnio taka malutka dziewczynka zaczepiła mnie.

-Odejdź. –powiedziała Sylwia, jednak ta nie odeszła - Wcale nie jesteście biedni, płaszcz twojej matki kosztuje 350zł, jesteście kompletnie, czysto i ciepło ubrane, na głodne nie wyglądacie, a ja widzę was tutaj codziennie, wyłączając ostatnie wyjątkowo mroźne dni.

Na stwierdzenie to zareagowało kilku przechodniów o gołębim sercu, którzy mieli wrzucić coś do tej ich puszeczki, a zasłyszawszy to, machnęli ręką i poszli dalej. Rumunka obdarzyła mnie kilkoma soczystymi i wyszukanymi bluzgami.

-I ja ciebie też- powiedziała Sylwia i poszła dalej.

Wracała z pracy o 8 rano. Nawiasem mówiąc z pracy, w której została wraz z Murzynem zawieszona, za niecny przedświąteczny występek. Powracając jednak do tematu, był kurewsko mroźny poranek, zamarzły mi nawet włosy łonowe, po minucie przebywania na dworze, pomimo tego, że miałam na sobie 3bluzy, kożuch i płaszcz, czapkę, szalik, rękawiczki.

Opatulona niczym dżem w naleśniku szłam patrząc się pod nogi, nagle uwagę mą przykuła staruszka, stała trzęsąc się z zimna, oparta o laskę, z zapadniętą twarzą ukrytą pod kapturem.  Zatrzymałam się i wrzuciłam jej do puszki wszystkie pieniądze, które przy sobie miałam. Zszokowana Paula patrzyła się na Sylwię po czym rzekła:

-Ty masz jednak dobre serce.

-Nie mam.

-Jakbyś nie miała to byś przeszła obojętnie.

-Bo normalnie tak bym zrobiła.

-To czemu się zatrzymałaś?

-A czy widziałaś ostatnimi czasy jakichś żebraków na mieście?

-Nie.

-No właśnie.  Jest piździawa po -20, wszyscy żebracy, których widzisz na co dzień kiszą się teraz po domach. Ci prawdziwi  bezdomni, siedzą na pkpach, pksach, ale ich znasz tylko z zaczepek typu ‘szefowo, ma szefowa 50 groszy do piwa dorzucić?’. Jest 8 rano, -20 stopni, 0 żebraków na ulicy, wycofali się z biznesu, bo tak naprawdę wcale nie potrzebują tych pieniędzy tak, jak ta kobieta. Widziałaś jej reakcję kiedy wrzuciłam jej kasę? Nie podniosła głowy, podziękowała tylko po cichu, a kiedy próbowałam zobaczyć jej twarz, spuściła głowę. Wstydziła się. Na pewno jest wdową, na nią i dzieci pracował jej mąż. Nawet jeśli kiedykolwiek pracowała, to bardzo krótko, w związku z czym przydzielili jej teraz małą emeryturę czy tam rentę. Dzieci mają swoje życie i matkę w dupie. Została sama. Możliwe, że ma własne mieszkanie, chociaż i to jest kosztowne: czynsz i opłata podstawowych rachunków pokrywa się z jej nazwijmy to z braku lepszego słowa ‘wypłatą’. Zwyczajnie nie starcza jej na jedzenie, nie traktuje żebrania jako pracy, nie sprawia jej to przyjemności, a wręcz przeciwnie, wie, że żebrząc się szmaci i wstydzi się tego. Więc nie pierdol mi, że mam dobre serce, skoro zrezygnowałam tylko z ojebania kilku następnych batonów, a babcia będzie miała na chleb.

Kierowca, który usłyszał to przemówienie, zatrzymał autobus, wstał i zaczął klaskać. A ja kurwa i tak na mistrzów nie trafię. :/