|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jeżeli jesteś zdania, że moje teorie są błędne, zawsze możesz napisać do mnie na podany niżej adres e-mail i wyrazić swoją opinię. Możesz być pewien, że odbieram wszystkie wiadomości i wypierdalam je do kosza, razem z innym spamem.
Tagi
|
Wpisy z tagiem: pałę liże mu pies
piątek, 14 stycznia 2011
Pałę liże mu pies!
Jest to kultowa notka o pewnym zoofilu, dlatego dodaję ją, ażeby ów zoofil, nie myślał, że go polubiłam; opisuje ona pewne wakacyjne zdarzenie. Wszystko zaczęło się od tego, że wyciągnęłam z prania swoje ulubione białe spodnie, starannie je wyprasowałam nawet, na co oczywiście mama dziwnie patrzyła, bo przecież odbieram jej obowiązki. I wymyśliłam, że mam ochotę iść nad zalew poleżeć na słoneczku i pić moje kochane piwko. Plan został zaakceptowany przez resztę społeczności, która i tak ma w sumie gówno do gadania, bo jak coś chcę zrobić, to zrobię to, nawet sama. No i jedziemy, ja tradycyjnie miejsce obok kierowcy, bo kierowcy uwielbiają jak pierdolę głupoty i nie nudzi im się, gdy prowadzą. To sobie otworzyłam okno, wystawiłam przez nie nogi i tak sobie jechaliśmy, lansując się czystym w końcu samochodem przy muzyce reggae, którą od jakiegoś czasu nawet toleruję. Kiedy dojechaliśmy, Bartkowi zadzwonił telefon, rozmawiając zmienia kierunek, krzyczy że idziemy taaaam! Pierwsza moja myśl to 'nie, kurwa', co oznacza, że jednak mam zajebiste przeczucie. Za późno, widzieli nas, uświadamia Bartek zrozpaczoną Sylwię. Idąc, jęczę, zrzędzę i klnę, z daleka rozpoznaję Grochala, który rzuca się w oczy, bo wygląda jak skejt z przeceny, który pierwszy raz w życiu widział Hemp Shop. I chociaż dzieliło nas sporo metrów, zaczyna już z daleka drzeć chapę 'Sylwiaa, Krecik specjalnie dla ciebie różową bluzkę założył!'. Tak, kurwa, rób mi siarę na pół zalewu, bo jeszcze tam mnie nie znają, bo w końcu moim największym marzeniem jest być sławną, szkoda tylko, że nie chcę słynąć z popierdolonych kolegów. Podchodzę i nie wiem akurat dlaczego, ale pies Grochala- Bigger, amstaf, skacze na mnie i obślinia mi całe kolano na moich idealnie białych spodniach, kurwa! Panuje ogólna uciecha, wywołana tym, że się wkurwiłam i nie przeszkadzało mi kilku obcych kolegów- których imion i tak nie pamiętam i nigdy nie zapamiętam- żebym mogła zbluzgać Grochala i jego jebanego psa. Ogólnie przy obcych zachowuję się kulturalnie, ale nie przy tych obcych. Bigger siada i liże sobie pałkę. Grochal każe mu przestać i uzasadnia to tym, że poliże mu wieczorem, twierdzi, że robi Biggerowi dobrze, a Bigger jemu. Jakie to było romantyczne. To nie był żart, nikt się nie śmiał, Grochal to pierdolony zoofil, oprócz tego kompletny idiota, który nawet wyrok w zawieszeniu ma za niewinność, bo jest podobny do prawdziwego sprawcy, ćwok. I próby sprowokowania mnie do uśmiechu zdały się na chuj. Bartek widzi, że moje wkurwienie spokojnie osiągnęłoby szczyt Mont Blanc, dlatego oznajmia, że idziemy. Nareszcie. Leżę sobie na słoneczku, sączę oranżadkę, uspokajam się. Bartek mówi do mnie, że mam mokro pod pachą. To dobrze, bo już myślałam, że nigdy nie mam mokro, odpowiadam, co powoduje ogólną uciechę. No co? Nie jestem oziębła, po prostu te śmieszne próby podniecenia, mnie nie ruszają, a co najwyżej mogę zacząć się śmiać. |