|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jeżeli jesteś zdania, że moje teorie są błędne, zawsze możesz napisać do mnie na podany niżej adres e-mail i wyrazić swoją opinię. Możesz być pewien, że odbieram wszystkie wiadomości i wypierdalam je do kosza, razem z innym spamem.
Tagi
|
Wpisy z tagiem: chujwieco
sobota, 02 kwietnia 2011
Notka o chujwieczym.
Jest odpowiedzią na zrzędzenie ludzkie pt: ‘napisz coś, bo nie mam czego czytać’. Książkę se kurwa przeczytaj, może ci nie zaszkodzi. Dzisiaj będzie długo i superkurwanudno. Zapętliłam się między pracą a szkołą. Niespodziewanie dowiedziałam się o weekendzie bez pracy i co? I gdy tylko wróciłam z wykładu założyłam dresy, bluzę z kapturem i adidaski. -Anka masz ze dwie stówy? -Nie mam. -To weź weź z bankomatu. -Nie chcę mi się. -To daj kartę. -W portfelu jest, weź se i daj mi spokój. Wsadziłam ręcę do kieszeni i z fajkiem w gębie pozapieprzałam po Bartusia. Słyszę, że w oddali ktoś nawołuję ‘Sylwia’. Hmm, do mnie kiedyś tak mówili. Idę dalej i coraz bardziej zainteresowana tym co za pojeb wykrzykuje cały czas ‘Sylwia’ odkręcam się i widzę Bartusia. -Pącziii! Ale ty przystojny dzisiaj jesteś, chyba masz nowe dresiki. -Nie, widzisz tyle czasu mnie nie widziałaś, że nawet nie wiesz w co się ubieram. Nareszcie wyglądasz normalnie. -Jak to normalnie? -Bo ostatnio wyglądasz jak dziewczyna, wypłatę dostałaś? -Ye. -Wolę cię jak ubierasz się jak chłopak, wtedy nie mam wątpliwości czy ci przypierdolić. -Ssij. -Co ty masz za chujowe spodnie na dupie? -Spierdalaj, były droższe niż twój obiad. -Gdzie idziemy? -Buty kupić. -No kurwa, jakbym wiedział, że się tak wpierdolę to bym do ciebie nie dzwonił. I nie kupiłam butów, jako że była ostatnia para ze skazą. Chyba cię kurwa czarna dziwko pokurwiło jak myślisz, że zapłacę tyle kasy i będę chodzić w nowych rozpierdolonych butach!- mruczałam pod nosem. Do żadnego innego sklepu nie chciało mi się wchodzić, gdyż miałam obrzydzenie sprzed kilku godzin. -Chodź na piwo. -To dawaj na stadion, ciepło w chuj jest. Stadion ów jest w stanie rozbiórki, na szczęście ocalała jedna z trybun. -We, zobacz jak nas obcinają robotnicy. -Niech spierdalają, dzieciństwo mi właśnie burzą, to tutaj przychodziłam na wagary gdy tylko zrobiło się ciepło! To tutaj poznawałam się z ludźmi gdy kończył nam się alkohol, a byłam niedopita. To było miejsce, które chciałam pokazywać swoim dzieciom ubranym w dresy i mówić ‘to tutaj wasza mama siedziała jak uciekała ze szkoły, po czym wracała wieczorami upierdolona tłumacząc się przedłużonym kółkiem informatycznym’, pół miasta tu na wagary przychodziło, a teraz co? -No w sumie racja. Kiedy byłam w połowie pierwszego piwa, Pączi otwierał właśnie drugie i dowiedziałam się, że piję jak ciota i że kiedyś taka nie byłam. Kiedyś. Kiedyś to siedziałam z wami na ławce całymi dniami i napierdalaliśmy Perełki za 1,99zł. Kiedyś nie pracowałam, w szkołę miałam wyjebane, w sumie i tak nie dowiedziałam się w niej niczego ponad to czego już bym nie wiedziała. Matematyko chujciwdupę. 2 godziny dziennie poświęcane na czytanie książek, po 3 latach w klasie matematycznej nie miałam już czego wypożyczać z biblioteki. Wiedziałam, że maturę zdam na pewno, a 2 na koniec roku jest tak samo pewne jak to, że kieszonkowe jest każdego 1 i 15 dnia miesiąca. Wiedziałam, że mnie nie opierdolą, bo zepsuliby sobie statystyki. Elitarna szkoła. Pff. Jebany burdel. Jeden telefon, prawie 2 dni wolnego i wszystko we mnie pierdolnęło. Klnę, klnę, klnę. Zawsze chciałam być dorosła. Teraz mam powyżej pizdy bycia kulturalną dla wszystkich i miłą, zapieprzania do pracy, na wykłady. Jedynym marzeniem jest łóżko. Laptopa kupiłam to mam, ale czasu nie mam żeby przy nim siedzieć. Odpowiedzialność jest nudna. Pierwszy raz od roku poczułam się tak jak kiedyś, gdy byłam rozwydrzonym bachorem i było mi z tym zajebiście, a już zupełnie cudownie byłoby mi, gdybym nie tęskniła, a obok mnie był brązowooki miś. Trochę gorzej się czułam następnego dnia, a już zupełnie chujowo mi się zrobiło, kiedy zdałam sobie sprawę, że muszę wstać i zapalić fajka, bo Ruda się zorientuje, że mam kaca i zacznie do mnie mówić. Nie ma nic bardziej drażniącego niż jej pompy na kacu. A teraz idę z psem i grzecznie spać, żeby na 4 wstać i zapieprzać do pracy. Na następną notkę, będziecie czekać pół roku. |