Uroda a inteligencja.
Jestem pustą idiotką. I chuj. Najważniejsze, że mam wyższą szpilkę niż iloraz inteligencji.
Leżę z laptopem na brzuchu i uświadomiłam sobie, że mnie pojebało. No do kurwy nędzy, jest 6 rano, a ja siedzę i małpkę, której dali coca-colę na fejsie oglądam. Autorstwa Kominka. Kominek? Przecież to ten gość od tekstu 'jak zrobić loda', który Sylwia na chemii w liceum w iPhonie czytała. Z takich ambitnych tematów na małpki się przerzucił. Przeczytała Sylwia spośród jego notek tylko kilka, jako że jest ich w chuj dużo i są zbyt długie. Odegrały w jej życiu większą rolę niż jakiekolwiek publikacje naukowe. Gdyby nie on, nie wiedziałaby jak się robi loda, że idealny facet się nie myje, a anal jest zajebisty. Do tej pory jak słyszy imię Aneta, kojarzy jej się ono z analną minetką. I gdybym nie wychodziła z założenia 'wygląd przede wszystkim' pewnie wyznałabym mu za te teksty miłość. W sumie nawet nie ciekawi mnie jego wygląd, który zazwyczaj jest odwrotnie proporcjonalny do inteligencji, a skoro uznałam go za geniusza klawiatury musi być w chuj brzydki. Życie.
Za wyjątek od tej reguły uważała Sylwia swoją licealną miłość. Do dziś. Do chwili, gdy zobaczyła jego profil na fejsie. 'O kurwa' powtarzane co kilka sekund to zbyt mało, żeby opisać co czuła. Nigdy nie sądziła, że nie będzie się do niego przyznawać w odległej przyszłości. Włosy ala Justin Biebier. I te ubrania. Wyglądał jak metroseksualny pedał. Jeszcze jakichś pierdolonych panczurów zaczął słuchać. Dżizes kurwa. Studia. Patrzy Sylwia na kierunek i żal jej dupę ściska. 'No, to jesteś na roku z moją koleżanką po budowlance, ale jest warszawka, jest lans'- pomyślała, zastanawiając się jak to wszystko ma się do planów na przyszłość, które mieliśmy. Sylwia zawsze miała silniejszy charakter i uparcie dążyła do wyznaczonych sobie celów, a on zawsze był cipą. Można było pozazdrościć mu moralności. Dzięki niemu zmieniła swój pogląd na rzeczywistość. I przyzwyczaiła się do przemijania. Nawet największa miłość kiedyś się kończy. Zresztą po jakimś czasie nie ma już czegoś takiego jak 'miłość'. Na jej miejsce przychodzi przyzwyczajenie. W mojej pamięci i na dysku twardym już na zawsze pozostanie tym porządnym chłopakiem z włosami ściętymi na jeża i w bluzach z kapturem. [*]
Dopiero kiedy wyjechałam na studia doceniłam urodę naszych miejscowych chłopców. Wyjebałam tak daleko od domu po to, żeby pić, palić i uganiać się za chłopakami. Jak dotąd wychodzą mi tylko dwa pierwsze postanowienia. Przyciągam samych pierdolonych pasztetów, a kiedy podbija do mnie jakiś chłopak myślę sobie 'zbijaj lamusie'. Jak wpadnę do Warszawy wyżyje się za wszystkie czasy.
Na koniec chciałabym podziękować za próbę wypromowania mnie na fejsie przez Mega Grubasa, który jest albo pieprzonym dyslektykiem, analfabetą albo po prostu idiotą. Umieścił na swojej tablicy link do mojej notki zatytułowanej 'Grubasom mówię co o nich myślę' podpisując go 'ZABIC SZMATE!!'. Podziękowałabym serdecznie gdyby profil grubasa trafiał w masy takich jak on, co spowodowałoby zwiększenie rzeszy mych czytelników, jednakże ma on tylko 10 fanów. Jak widać większość grubasów ma jeszcze jako taki honor i nie próbuje lansować swojego sadła w internecie.
Tak sobie myślę, że grubasy to dopiero mają przejebane, nie dość że ładni nie są, to już dawno opierdolili swoją całą korę mózgową.